piątek, 8 lutego 2013

Rozdział 4!



*Perspektywa Lou*

Zaparkowałem pod budynkiem w którym miałem się spotkać z Paulem. Wszedłem na 3 piętro i zapukałem. -Proszę -odkrzyknął Wszedłem i powiedziałem ciche
-Cześć .
 -Lou nim ją poznasz porozmawiajmy. Wiesz, że nie chce się wtrącać między Ciebie a Harrego.
-Ale to robisz-wysyczałem przez zęby.
 -Martwię się o zespół. Ludzie nie są tolerancyjni! Zrozum to! Nie zaakceptują 2 gejów!-krzyknął 
-My nie chcieliśmy się ujawniać. Przed kamerami chcieliśmy być przyjaciółmi! A Ty się wtrącasz w nie swoje sprawy!
-Uprzejmiej proszę! -krzyknął miał dokańczać lecz przerwało mu pukanie.
 -Proszę-powiedział miłym tonem. Do pokoju weszła dziewczyna:
                                                                                                  Jej twarz była pomarańczowa. Zaśmiałem się i powiedziałem:


 -Boję się Ciebie dotknąć by tapeta Ci nie odpadła.
 -Lou bądź miły. -upomniał mnie Paul 
-Dla tej tapeciary z pomarańczową mordą? Nigdy . Skrzywiła się. 
-Nie martw się Eleanor on tak mówi bo przez Ciebie musi udawać, że Cię kocha. Polubi Cię.
 -Nie nie mam zamiaru . Jesteś sztuczna. Tapeta nie robi z Ciebie piękności. -prychnąłem
 -Louis do jasnej cholery zamknij się już!
 -Nie mam zamiaru. Nie chce spotykać się z plastikiem! Nie chce tego nie rozumiesz?! Nie chce patrzeć na jej pomarańczową mordę! Jej cycki też są pewnie sztuczne. Jak cała ona. -popatrzyłem na nią . Płakała i wybiegła.
 -Już idź Louis przyjdź jak ochłoniesz. Bez słowa wyszedłem trzaskając drzwiami. Wsiadłem do samochodu i jak najszybciej postanowiłem do niego dotrzeć. Do mojego Harrego. Co z tego, że złamałem wszystkie przepisy. Wszedłem do domu i zastałem wszystkich prócz Harrego w salonie.
 -Gdzie Hazz?
-W pokoju śpi źle się czuł-powiedział Niall. Poszedłem do siebie do pokoju i położyłem się na łóżku.
*Perspektywa Harrego*

Powiedziałem chłopakom, że źle się czuję . Lecz kłamałem. Wiem nie powinienem. Ale po prostu nie wiem co się ze mną dzieje. Raz się uśmiecham a za 5 minut myślę znów o śmierci. Przecież w moim życiu nic złego się nie dzieje więc czemu mam takie myśli? Nie wiem. Napisałem smsa do Lou.
`Jak wrócisz od Paula to przyjdź. Czekam. Twój Harry.x
Nie byłem przekonany, że już wrócił od niego. Byłem nie mało zdziwiony gdy po minucie przyszedł do mnie. Położył się koło mnie i mocno przytulił.

 -Lou jaka ona jest?
-Tapeciara kilo tapety na mordzie sztuczne cycki . Zacząłem ją wyzywać. Popłakała się i wyszła. Rozumiesz? A jak bardzo Paul się na mnie zezłościł.-zaczął się śmiać.


Popatrzyłem na niego smutnym wzrokiem i powiedziałem. 
-Lou nie ważne jak bardzo jej nie lubisz, nie ważne, że przeszkadza nam w byciu szczęśliwym powinieneś mieć do niej szacunek. Nie powinieneś jej upokarzać tam. To, że tak się maluje nie czyni jej gorszej od normalnych dziewczyn. Naprawdę miej trochę szacunku do kobiet.
 -Hazz obydwoje wiemy, że gdybyś ją poznał byś tak samo zareagował. 
-Nie ja bym jej nie upokorzył. Bym się przedstawił i wyszedł. Jak Ty byś się czuł na jej miejscu? 
-Nie dramatyzuj już tak. Jak pieprzysz co noc kobiety to robisz to z szacunku do nich? Spójrz na siebie a potem na mnie! 
-Nie przespałem się z żadną odkąd jesteśmy razem. Zmieniłem sie i zrozumiałem, że kobiety zasługują na szacunek! 
-Przestań pierdolić suka zawsze będzie suką. Zresztą kim Ty jesteś by mówić mi co mam robić?! Do cholery kim jesteś!?-krzyknął . Zabolały mnie te słowa.
-Zapomniałem jestem nikim. Nikim nic nie znaczącym!-krzyknąłem i wyszedłem z pokoju. W pośpiechu założyłem bluzę i wyszedłem trzaskając drzwiami. Słyszałem jak chłopaki mnie wołają, ale nie miałem zamiaru się wrócić. Poszedłem do kiosku kupiłem żyletki i paczkę papierosów. Po drodze wstąpiłem po alkohol i skierowałem się do parku. Usiadłem na ławeczce . Łzy skapywały po moich policzkach. Właśnie osoba którą kocham bezgranicznie dała mi do znaczenia, że jestem dla niej nikim. Podciągnąłem rękaw bluzy i bransoletki. Ostatnie rany do końca się nie wygoiły. Rozpakowałem z papierka żyletkę i przyłożyłem do nadgarstka. Pociągnąłem i spojrzałem przed siebie. Miałem tego nie robić. Popatrzyłem na spływającą krew. Pociągnąłem drugi raz i wyrzuciłem je daleko od siebie szlochając. Odkręciłem wódkę i zacząłem pić. Też nie powinienem. Ale czy to ważne? Czy komuś zależy na tym czy piję czy nie? Nie. No właśnie nikomu nawet jemu. W kilka minut wypiłem całą butelkę położyłem ją koło mnie. Napisałem smsa do Nialla.
`Jestem w parku. Na ławce . Przyjdź . Ale sam. Potrzebuję Cię. Złamałem obietnicę. Błagam . przyjdź. Nie dam sobie rady. Hazz xx.
 napisałem i zacząłem szlochać. Przecież on doskonale wie, że jestem wrażliwy, ale mimo to postanowił to powiedzieć. Rozpakowałem paczkę fajek i zapaliłem. Poczułem wibrację.
Już wychodzę Hazz. Nie martw się . Cieszę się, że mi o tym mówisz. Porozmawiamy jak przyjdę Trzymaj się. xx
Zaciągnąłem się papierosem. Wypatrywałem go. Kilka minut i się nie zjawiał. Położyłem się na ławce i się skuliłem. Nie było mi zimno. To raczej z bezradności i samotności. Zacząłem znowu szlochać. Dostrzegłem go wypatrywał mnie. Gdy mnie zobaczył podbiegł i uklęknął koło mnie. 

-Hazz będzie dobrze słyszysz mnie? Pokaż mi rany. Trzeba odkazić.-powiedział.To miłe, że ktoś się o mnie tak martwi. Wyjął z kieszeni wodę utlenioną, gazę i bandaż.  Gdy polał wodą utlenioną syknąłem i odwróciłem głowę. Był taki skupiony na tym. Delikatnie zawijał moją rękę. Gdy skończył powiedział :
 -Skończone. Możemy porozmawiać?
-Pewnie. Niall.. miałeś rację. Moje życie nie jest nic warte.. codziennie mam myśli by ze sobą skończyć..-otworzył usta by coś wtrącić więc szybko dodałem- ale to dzięki Tobie nie mam zamiaru się zabijać. Obiecuję-szepnąłem i spojrzałem na ziemię tak mi było wstyd. 
-Hazz.. wszystko będzie ok! Damy radę przecież wiesz, że Cię nie zostawię.]
 -Dziękuję Niall.. naprawdę gdyby nie Ty to nie wiem co by było nawet Louis..postanowił, że nie jestem już mu potrzebny -załkałem cicho. 
-Już nie płacz chodź idziemy do domu. By się nie martwili. -powiedział i pomógł mi iść bo trochę miałem z tym problemy. Powolnym krokiem doszliśmy do naszego domu. Weszliśmy do przedpokoju i Niall oparł mnie o ścianę . Chciał się rozebrać i mi pomóc, lecz ja upadłem na kolana z głośnym jękiem. 
-Hazz wstawaj -powiedział Niall i próbował mi pomóc. Moje nogi nie chciały ze mną współpracować . Blondyn nie był wystarczająco silny, by pomóc mi więc postanowiłem doczołgać się do schodów i później iść na czworakach.  Gdy dotarłem do pokoju rzuciłem się na łóżko lecz po ciemku źle wycelowałem i z jękiem upadłem na kolana. Podniosłem się i położyłem na łóżku bez problemów

*Następny dzień Harry*

Promienie słońca obudziły mnie. Przykryłem się kołdrą i chciałem dalej spać. Nie chciałem rozmawiać z chłopakami. Lecz nie mogłem zasnąć. W bokserkach i niedbale założonej, rozpiętej bluzie zszedłem na dół do kuchni. Nie pewnym krokiem do niej wszedłem i powiedziałem ciche hej. Każdy prócz Lou mi odpowiedział. Spojrzał na mnie Liam i jego wzrok był przerażony.

-Harry co Ci się stało? Kto Ci to zrobił? -pisnął i podszedł do mnie i zaczął oglądać moją kość biodrową i pościerane kolana. 
-Nikt spokojnie. Wczoraj wieczorem się wywróciłem w przedpokoju i starłem kolana. A potem jak rzucałem na łóżko nie wycelowałem w nie i upadłem na podłogę zagoi się Liam. On tylko westchnął i powiedział: -Śniadanie gotowe. 
-Dziękuję -powiedziałem i usiadłem na przeciwko Louisa i koło Nialla innego miejsca nie miałem.Patrzyłem się w swój talerz . Zjadłem 2 kanapki i powiedziałem.-Ja idę się przebrać. Jak coś jestem w pokoju. Oczywiście na początku skierowałem się do toalety i zmusiłem się do wymiotów. Wyszorowałem ząbki i ubrałem sie w dresy i bluzę pierwszą lepszą. Zszedłem na dół do salonu gdzie chłopcy siedzieli. Usiadłem w fotelu i objąłem rękoma kolana. Siedziałem tak dość długo nie zwracałem uwagi na to co się dzieje koło mnie. Po prostu myślałem. O mnie. O Lou. O Niallu. O śmierci. O wszystkim. Z moich przemyśleń wyrwał mnie głos Lou.
-Możemy porozmawiać Hazz? 
- Nie Lou to nie jest konieczne. Już mi wszystko powiedziałeś -szepnąłem i pobiegłem na górę. Zamknąłem drzwi na klucz i rzuciłem się na łóżko z płaczem. Louis walił pięściami w drzwi i krzyczał byśmy porozmawiali, lecz po 15 minutach mojej ciszy odpuścił. Poszedłem do toalety i spojrzałem w lustro. Podpuchnięte oczy, już nie tak zielone jak niedawno temu. Ciało w siniakach i wychudzone. I przede wszystkim cholerne blizny na nadgarstku. Ze wściekłością zerwałem bandaż z ręki i z całej siły walnąłem w lustro. Moja ręka momentalnie pokryła się krwią a ja szlochałem. Tak bardzo chciałem by ktoś mnie przytulił. Upadłem na podłogę i schowałem twarz w ręce. W celu uspokojenia zacząłem się bujać w przód i tył. Nagle do łazienki wparował Niall. Spuściłem głowę. Zapewne dokładnie przyjrzał się łazience i upadł na kolana przede mną . Mocno mnie do swojej piersi przycisnął a ja zwyczajnie moczyłem mu koszulkę. 
-Hazz .. daj rękę musimy powyjmować szkła. Pociągnąłem nosem i wystawiłem rękę przed siebie. Bałem się spojrzeć mu w oczy. Obiecywałem miałem sie powstrzymywać przed tym, a nie ciągle sprawiać mu ból. Nim się zorientowałem dłoń miałem owiniętą bandażem.
 -Hazz.. nie powinienem się wtrącać, ale czemu pokłóciliście się z Lou? Przecież wy doskonale sie rozumiecie. 
-Niall.. powiedziałem, że kobiety zasługują na szacunek i nie powinien upokarzać Eleanor, on mi odpowiedział, że pieprząc dziewczyny w klubie im nie okazywałem szacunku . ii.. że .. ja nie mogę zwracać uwagi.. bo jestem dla niego nikim. Te słowa tak bardzo mnie dotknęły. Nikt nie sprawił mi większej przykrości niż on tymi słowami..
 -Harry.. dogadacie się zobaczysz. Lecz może to potrwać. Hazz dziś przenocujesz u mnie w pokoju dobrze? Przytulę Cię i dopilnuje byś nie miał koszmarów dobrze? 
-Dobrze dziękuję -wychlipałem. On jedyny wiedział, że coś jest ze mną nie tak. Szanował to co robię i chciał mi pomóc. Doceniam to.  Otarłem oczy z łez i blado się uśmiechnąłem. Jeszcze raz wtuliłem się w Horana i wstałem. Przebrałem się w jeansy i marynarkę. Poprawiłem loczki i wyszedłem. Gdzie? Do klubu. Po co? By zapomnieć o tym jak mnie skrzywdził. Znowu. Wszedłem do pierwszego lepszego baru i poprosiłem o kilka najmocniejszych drinków.
Wypiłem wszystkie po kolei. I powiedziałem: -Poproszę to samo. Kelner się nie odezwał tylko zrobił je i poszedł obsługiwać innych klientów. Wypiłem wszystko i chwiejnym krokiem poszedłem do domu. Kołysałem się podśpiewywałem sobie, aż wkońcu znalazłem się w domu i wpadłem na wściekłego Lou. 
-Gdzieś Ty był ?! -W klubie. Nie powinno Cię to interesować 
-Interesuje się tym bo Cię kocham debilu!
 -Szybko zmieniasz zdanie wczoraj jestem nikim dziś mnie kochasz. I nie masz prawa mnie wyzywać-syknąłem przez zęby i poszedłem do pokoju.Rzuciłem się na łóżko i usnąłem.

*Następny dzień rano*

Obudziło mnie pukanie do drzwi.

 -Dajcie mi spać ludzie!-krzyknąłem i przykryłem się kołdrą. Pukanie nie ustawało więc wściekły podszedłem do drzwi i gwałtownie je otworzyłem. Przed drzwiami stał zszokowany Lou. 
-A to Ty..-powiedziałem i chciałem zamknąć mu drzwi przed nosem.
-Nie pozbędziesz się mnie tak szybko. Musimy porozmawiać Hazz
- Nic nie musimy już wszystko mi wszystko powiedziałeś. Żegnam -powiedziałem i chciałem zamykać drzwi lecz mi nie pozwolił
.-Kurwa Curly!  Zrozum, że kocham Cię najbardziej na świecie! Zachowałem się jak ciota rozumiem, ale nie obrażaj się tak bardzo! Przecież jest mi bardzo przykro!-krzyczał ze łzami w oczach
-Lou.. Twoje słowa bardzo ale to bardzo bardzo mnie zabolały. Rozumiesz? Nikogo słowa nie bolą tak bardzo jak wypowiedziane przez tak ważną osobę.-spuściłem głowę. 
-Wiem Hazz.. ale ja już tego nie zrobię. Za bardzo brakuje mi Ciebie Twoich ust włosów pośladków. Hazz wybaczysz mi? 
-Przecież wiesz, że nie umiałbym nie wybaczyć Ci BooBear -powiedziałem i wpiłem się w jego usta zachłannie. Całowaliśmy się do utraty tchu.


~~~~~~~~~
Proszę o komentarze. Nawet jedno słowo. Proszę. Muszę wiedzieć czy czyta ktoś.

niedziela, 3 lutego 2013

Rozdział 3!




-Do rzeczy Niall .. -popatrzyłem na niego. Na twarzy malował mu się niepokój i niepewność. Jąkał się. 
-Czasem pod wpływem emocji podejmujemy niewłaściwe decyzje i niszczymy sobię psychikę lub życie.. Wiesz chodzi o cięcie 
-Domyślam się kontynuuj . -powiedziałem i posłałem mu delikatny uśmiech
-Chodzi mi o to, że cięcie nie jest wyjściem. Boo.. jak spróbujesz raz chcesz więcej i więcej.. to taka powolna śmierć. A ja nie chcę byś umierał. Nie wyobrażam sobie, że mógłbyś nas opuścić mając zaledwie 19 lat..-spuścił głowę.
-Niall nigdzie się nie wybieram. Nie planuję śmierci
.-Może teraz nie planujesz.. ale to z czasem to Ciebie przyjdzie. Błahe problemy zaczną Cię przytłaczać, będziesz chciał spokoju i pomyślisz o śmierci. Będziesz się do niej przygotowywał i pewnego razu spróbujesz..-głos mu się załamał i pociągnął nosem. Przytuliłem go i powiedziałem.
-Niall nie wiedziałem, że aż tak martwisz się o mnie.. -nie dał mi dokończyć
- Martwię się bo jesteś moim przyjacielem i Cię kocham. To proste Hazz. -popatrzył mi w oczy
-Obiecaj, że będziesz starał się nie ciąć, nie okaleczać. Dla mnie. Proszę Harry..
 -A jak mi się nie uda? Jak nie dam rady wytrzymać? Nie chcę łamać tej obietnicy. 
-Nie ważne co by się działo która była by godzina 12 rano czy 3 w nocy pisz dzwoń. Nie ważne, że nie uda Ci się dotrzymać tej obietnicy ja zrozumiem. Zawszę Ci pomogę tak robią przyjaciele Hazz. -przytulił mnie i wyszedł szepcząc ciche `Dobranoc.Śpij dobrze` Niall miał całkowicie rację. To nie było moje 1 cięcie. Za każdym razem jest gorzej. Chcemy jak najwięcej ran, jak najwięcej bólu. Tak było ze mną. Codziennie mam przecież na to ochotę. Między bransoletkami mam gumkę recepturkę. Gdy mam ochotę strzelam nią w nadgarstek. Lecz nie zawsze pomaga. To taka powolna i męcząca śmierć. Zapewne nie dożyję 30 paru lat.. Czemu tak myślę? Tak poprostu to jest silniejsze. Ten cichy głosik podpowiadający `potij się/ podetnij sobie żyły/skończ z życiem/połknij całe opakowanie proszków nasennych.` jest ciężki do przezwyciężenia. Może nikt nie wie, że gdyby nie Zayn to by mnie już tu nie było. Tak zamierzałem już popełnić samobójstwo. Problemy w rodzinie, całe noce w klubie przez co kłotnie z przyjaciółmi wykańczały mnie. Zjadały od środka. Pewnej nocy postanowiłem pociąć się i połknąć pełno tabletek. Wszystko było naszykowane.
Zrobił to nieświadomie przecież, ale jakaś część mnie jest mu wdzięczna za to. Z drugiej strony mógłby nie przychodzić. Przyszedł by porozmawiać o mnie. Miałem prosty plan. Pociąć się, połknąć tabletki( każdy wie, że nie wolno ich brać z alkoholem, ale zignorowałem to) i miałem umierać. Ale on zapukał. Schowałem wszystko pod poduszkę i powiedziałem: 
-Zayn jestem zmęczony . Nie możemy jutro porozmawiać? doskonale wiedziałem, że jutro nie będzie żadnej rozmowy będzie na to za późno. 
-Nie Harry musimy teraz porozmawiać. Martwimy się o Ciebie głupku.-powiedział i usiadł koło mnie. 
-Naprawdę daruj sobie kazania. Wystarczająco dużo ich wysłuchałem ..-powiedziałem i popatrzyłem na ścianę na przeciwko mnie. 
-Co z tego Hazz? Wysłuchasz mnie i tyle. Później droga wolna..
-Mów. 
-Nie możesz chodzić codziennie do klubu i upijać się w 3 dupy..
-mogę -przerwałem mu . Doskonale wiedziałem, że będzie krzyczał bo nie lubi gdy ktoś mu przerywa.
-Zamknij się i słuchaj! -krzyknął . dobrze wiedziałem. Lecz po chwili zmienił ton głosu na miły i przyjazny. 
-Kurde Hazz kocham Cię traktuję Cię jak brata, każdy tak robi. Dlatego proszę nie rób tego. Porozmawiaj z nami. Przecież jesteśmy przyjaciółmi.
 -Przyjaciele? A mają w dupie to jak się czuję? Fajni przyjaciele -zakpiłem z niego
-Staramy się jak najlepiej umiemy! Do cholery Hazz nie tylko Ty potrzebujesz pomocy! Myślisz, że nie zauważyliśmy jak zamykasz się całymi dniami w pokoju? Jak wychodzisz to do klubu. Lub koncerty albo fani. Zazwyczaj wychodzisz jak śpimy. Proszę daj sobie pomóc..
- Zayn.. ja sam nie wiem co się ze mną dzieje -popatrzyłem na niego i pomyślałem, że powiem mu co czuję
 -Powiedz mi pomogę Ci przecież wiesz. przesiadł się na przeciwko mnie i patrzył na mnie. 
- Nie wiem nie widze sensu w wstawaniu robieniu byle czego. W ogóle nie widze sensu w życiu. Co kolwiek nie robie to nie ma sensu.
 -Hazz nie wiem czemu tak jest ale damy rade tak? A teraz chodź do chłopaków. Ciągle o tym myślę, ale to nie dziwne. Byłem tak blisko, ale postanowiłem spróbować znów ułożyć sobie życie, ale przypadkowo zniszczyłem sobie je. Postanowiłem już dziś nie myśleć tylko pójść spać. Przekręciłem się na bok i zasnąłem.

*Następny dzień rano.*

Obudziłem się i przeciągnąłem opadając na łóżko. Co jeśli Niall wszystkim powie? Co jak mnie wyśmieją? Jak na mnie zaczną krzyczeć? Szybko pozbyłem się tych myśli. Nie przecież Niall nie mógłby . Nie .. Chyba nie mógłby. Miejmy nadzieję, że im nie powie. Wciągnąłem na siebie czyste bokserki. Zeszedłem tylko w nich do kuchni. W niej siedzieli wszyscy pozostali chłopcy. Liam coś przygotowywał na patelni. Po zapachach można domyślić się, że jajecznica. 

-Hej-mruknąłem i usiadłem na przeciwko Nialla
 -Czesć -powiedzieli wszyscy.  Liam nałożył każdemu na talerz jajecznicę i usiadł koło Zayna. Spuściłem wzrok na talerz i zacząłem bawić się moim śniadamien. Raz na jakiś czas zjadałem odrobinkę. Bardzo małą oczywiście. Nie chciałem by się martwili. Formowałem z niej różne kształty.
-Hazz nie smakuje Ci?-zapytał Liam
-Jest pyszna. Naprawde! Ale nie jestem głodny. Trochę źle się czuję.
 -To może się połóż? 
-Nie nie trzeba. Po prostu narazie już zostawię tą jajecznicę dziękuję.-spojrzałem na Nialla. Patrzył na mnie mrużąc oczy i nad czymś myślał. Wyglądał śmiesznie. Spojrzałem na Lou. Odkąd zostawiłem ich śpiących w salonie nie odzywał się do mnie. To Cześć na przywitanie się nie liczy. Zawsze śmiał się i coś komentował. A dziś ? Nic kompletnie nic. Siedzi i je śniadanie patrząc tępym wzrokiem przed siebie. Nie wiem co się z nim dzieje ,ale przypuszczam, że nic dobrego.  Wstałem od stołu i powiedziałem:
 -Lou możemy porozmawiać? Popatrzył na mnie zszokowany i odpowiedział:
-Pewnie. Poszliśmy do pokoju Zayna i usiedliśmy na łóżku. Popatrzyłem na niego i zapytałem:
-Co się dzieje Lou dziś na śniadaniu nic nie mówiłeś nie spojrzałeś nawet na mnie-powiedziałem smutny i złapałem go za rękę 
-Curly dzwonił dziś Paul powiedział, że żeby inni nie podejrzewali, że między nami coś jest muszę się z kimś związać. Mam ją dziś poznać. Nie chcę -powiedział i schował twarz w dłonie. 
-Lou dasz radę. Doskonale wiesz, że za niecałe 2 tygodnie będę przeżywał to samo. Damy rade słyszysz? Damy radę -pocałowałem jego wargi.
-Na którą idziesz do Paula?
-Za 30 minut muszę wyjść. -powiedział i wpił się w moje usta. Nasze pocałunki robiły sie coraz zachłanniejsze. Ale nie mogliśmy zaraz musiał wychodzić musnąłem jego wargi i powiedziałem:
-Reszta jak wrócisz.


~~~~~
Rozdział nudny wiem. Lecz w 4 będzie lepiej. Moim zdaniem. Wciąż proszę o jakiś komentarz. Chociaż 1. Tak trudno poświęcić chwile?Dla mnie to ważne bo nie wiem czy nadal mam to pisać i tracić czas skoro nikt nie komentuje ;/

czwartek, 24 stycznia 2013

Rozdział 2 !


Obudziłem się i wyciągnąłem telefon z pod poduszki. 11;38. Nadgarstek mnie piekł, ale zignorowałem to. Wstałem i skierowałem się do łazienki. Przemyłem rany, poprawiłem bransoletki i zszedłem na dół robić śniadanie. 
Wziąłem talerz i poszedłem budzić Lou. Położyłem naleśniki na biurku i ukucnąłem przy nim. Delikatnie musnąłem jego wargi i mruknąłem: 
-Louu.
Mruknął niezadowolony i przęcił się na drugi bok. Ukucnąłem z drugiej strony i znów go pocałowałem. Nie otworzył oczu tylko schował się pod kołdrą. Śpioch. Usiadłem na nim okrakiem .

 -Lou wstawaj.
 -Hazz nie, jestem śpiący. - Pomyślałem, że mu nie odpuszczę.
-LouLou wstawaj no mam niespodziankę dla Ciebie!-powiedziałem podniecony tymi naleśnikami.
-Kociaku później -mruknął i znów się zakrył kołdrą. 
-Nie Lou masz natychmiast wstawać. Chciałbym się poprzytulać zanim chłopcy przyjdą.-zirytowałem się.
-Już wstaję kochanie. -Mruknął i chciał mnie pocałować .
-Nie nie nie ! Teraz śniadanko potem buziaki.-powiedziałem i podałem mu naleśniki. Ugryzł kawałem i z pełną buzią powiedział:
-Pychoota! Przepyszne Hazz. Gdy zjadł domagał się buziaka. 
-Pocałuję Cię gdy obiecasz, że pójdziesz sie ubrać leniuchu! 
-Obiecuję Harry tylko całuj całuj całuj mnie! Zaśmiałem się i delikatnie musnąłem jego usta. Chciał przedłużyć pocałunek ja też, ale jak się wykąpie będzie więcej więc przerwałem. 
-Już BooBear do łazienki widzimy się na dole! -powiedziałem i zszedłem na dół do kuchni.
Nie była duża, ale bardzo lubiłem w niej gotować. W szczególności z moim chłopakiem. Wtedy zawsze było dużo zabawy. Nastawiłem wodę na herbatę w naszych kubkach.
 Zalałem i postawiłem na stoliku w salonie. 
 Rozłożyłem się wygodnie na kanapie i czekałem na mojego rycerza. Po kilkunastu minutach zbiegł ze schodów i rzucił się na mnie. Usiadł mi na kolanach i zaczął składać pocałunki na moich wargach. Uśmiechałem się podczas pocałunku i miałem szczerze ochotę na więcej, ale przeszkodził nam dzwonek do drzwi. Jęknąłem zawiedziony tym. 
-LouLou otwórz.
-Już idę kociaku. 
-Wchodźcie chłopaki-usłyszałem jak mówi Lou. Chłopcy momentalnie wtargnęli do salonu i zaczęli przekrzykiwać jeden drugiego.
 -Zamknijcie się wreszcie! Liam powiedz o co chodzi -poprosiłem go ponieważ jest najcichszy ze wszystkich i najlepiej tłumaczy. 
-No więc chcemy iść do Zayna zagrać w koszykówkę więc ubierajcie się szybko wbijamy mu na chatę!-krzyknął. Nie możliwe pierwszy raz Liam jest taki podekscytowany.  Poszliśmy z Lou do pokoi i ubraliśmy krótkie spodenki (On czerwone ja czarne) I koszulki Lou jak zwykle w paski a ja białą i bransoletki obowiązkowo. Gdy zeszliśmy Zayn i Liam oglądali tv . A Niall wyjadał nam jedzenie z lodówki.
-My już gotowi idziemy? -powiedział Lou 
-Pewnie -powiedzieliśmy razem w 4. Dom Zayna znajdował się na przeciwko mojego i Lou więc daleko nie mieliśmy. Graliśmy w 24. Kilkakrotnie bransoletki osunęły mi się pokazując rany. Starałem się do tego nie dopuszczać, ale to nie takie łatwe. Zauważyłem, że Niall mi się przygląda, ale posyłałem mu uśmiechy i go ignorowałem.
 -No to teraz chłopcy do mnie na piwo!-krzyknął Zayn . Wszyscy podążyliśmy za nim i usiedliśmy w salonie. Każdy dostał po piwie i zaczęliśmy rozmawiać o głupotach. Po godzinie byłem zmęczony tym dniem. Widziałem, że nie tylko mi oczy się kleją. Poszedłem do kuchni zrobić kanapki i gdy wróciłem Zayn Liam i Louis spali. Niall przykrywał ich kocami i powiedział:
-My położymy się na górze ok?
 -Ok . Chcesz kanapki? Zdziwiłem się, że od dokładnie 6 prawie nic nie jem i nie jestem głodny, no ale cóż. Gdy siedziałem na łóżku Zayna do pokoju wparował mi Blondyn
-Hazz wiesz, że musimy pogadać?-spytał a jego spojrzenie było surowe. Czyżby zobaczył rany?! Jak to możliwe ?! Co ja mu powiem? Jak mu to wytłumaczę
 -Wiesz Niall jak masz problemy z jakąś laską to siadaj pomogę Ci-udawałem, że nie wiem o co mu chodzi
.-Myślisz, że gdybym chciał gadać o dziewczynach to dosypałbym reszcie proszki nasenne?-jego ton głosu wskazywał, że był zirytowany
-To o czym chcesz rozmawiać?-westchnąłem i poklepałem miejsce na łóżku koło mnie. 
-O Tobie Hazz.. O Tobie-z westchnięciem usiadł na łóżko.
 -Wiesz.. nie wiem o co chodzi, nie jestem chory czy coś.. znaczy tak mi się zdaję-powiedziałem i popatrzyłem na sufit
-Możesz nie udawać debila?! Przecież wiesz, że chce porozmawiać o ranach na nadgarstkach!-podniósł głos.
 -Och Niall.. Niall.. przez to piwo masz zwidy..-westchnąłem. Szczerze nie chciałem tego tematu zaczynać.
 -Skoro mam zwidy to pokaż nadgarstki. Chciałbym się upewnić. Pokazałem mu prawy bez ran i blizn.
 -Widzisz nie masz się czym martwić-powiedziałem i się uśmiechnąłem
-Pokazuj drugi. 
-Po co? Przecież skoro na tym nie mam ran to na tamtym też ..-mruknąłem cicho. 
-Pokaż Harry chcę się tylko upewnić..
-Niall. Zaufaj mi nie jestem małym dzieckiem-spojrzałem na niego z politowaniem. 
-Co Ci tak zależy by mi ich nie pokazać? Byłem dziś rozdrażniony nie wiem. Ta rozmowa mnie rozdrażniła. 
-Proszę! Masz i się ciesz!-krzyknąłem i pokazałem mu 2 strupy na lewym nadgarstku.
-Hazz..-zaczął ale westchnął
-Nie chce prawienia kazań Niall-powiedziałem szybko. Nie lubiłem jak ktoś prawił mi kazania. Za dużo piję, imprezuję i tak dalej.
-Nie miałem zamiaru ich prawić. Po prostu chce szczerze z Tobą o tym porozmawiać Ok? 
-A po co? Przecież 1 głupia rozmowa nic nie zmieni.
 -Chcesz się przekonać, że się mylisz?-spytał 
-No ok . Zaczynaj -powiedziałem i usiadłem wygodniej na łóżku nakrywając nas kołdrą. 
-Wiesz Harry często nasze życie się komplikuje.. Nie zawsze jest takie jakie chcemy.. 

~~~~~
Mam nadzieję, że rozdział nie nudny! Może pomyslicie, że akcja toczy się za szybko, ale mi się tak nie wydaję. Wolę tak pisać. Proszę o komentarze ! <3

niedziela, 20 stycznia 2013

Rozdział 1+Prolog?

Przepraszam ze dopiero teraz. Nie mogłam wcześniej pilnowałam Twittera. x

Miesiąc temu byłem szczęśliwym nastolatkiem. O wiele szczęśliwszym niż teraz. Może i mam kochających przyjaciół, rodzinę i chłopaka, który w każdej możliwej chwili okazuje mi jak bardzo mnie kocha, ale to mi nie starcza by czuć się w pełni szczęśliwy. Ona sprawia, że nie umiem cieszyć się życiem. Wiem ona też tego nie chce, ale w końcu muszę na kogoś zwalić winę.. Do teraz to cholernie bolące wspomnienie siedzi w mojej głowie. To ono doprowadziło mnie do nieprzemyślanych i nieodpowiedzialnych czynów. O jakie wspomnienie mi chodzi? Paul poprosił mnie o rozmowę w 4 oczy więc pojechałem do niego. Zapukałem do gabinetu i wszedłem. -Cześć ..-powiedziałem i wszedłem 
-Witaj Harry siadaj.-powiedział i spojrzał na mnie. Widziałem, że nie wie od czego zacząć.
 -Ja wiem, że kochacie się z Lou, ale.. .
 - Jakie ale ?! Chyba nie zamierzasz powiedzieć byśmy przestali się kochać?!-podniosłem głos i wstałem z fotela .
-Nie podnoś głosu i siadaj ! -krzyknął. Posłusznie wykonałem jego polecenie. 
-Masz mnie słuchać i nie przerywać . Zrozumiano?! -podniósł głos czasem było mu się trudno sprzeciwić 
 -Ok-szepnąłem i patrzyłem na niego smutnym wzrokiem. 
-Za niecały miesiąc jest gala Grammy.. Będzie tam Taylor Swift . Między wami ma tam zaiskrzyć. Nie chce w gazetach czytać o Larrym! Zresztą zaraz poznasz Taylor już powinna tu być-powiedział i spojrzał na swój zegarek na nadgarstku
.-Nie ! Nie możesz tego zrobić! Nie możesz kazać spotykać mi się z kimś kogo nie kocham!-krzyczałem nie potrafiłem się uspokoić. 
-Zrozum, że nie masz nic tu do gadania. Jesteś gówniarzem! -krzyknął i podniósł się, lecz nie było dane mu skończyć gdyż weszła ONA. Siedziałem z miną obrażonego dziecka z rękoma skrzyżowanymi na piersi.-Cześć jestem Taylor-powiedziała i podała mi ręke. Nie uścisnąłem jej . Spojrzałem na nia kpiącym wzrokiem i mruknąłem:
-Harry. Podniosłem się i wyszedłem trzaskając drzwiami. Zarzuciłem na głowe kaptur i założyłem okulary. Skierowałem się do pierwszego lepszego kiosku. Wiedziałem czego chce: żyletki. Kupiłem paczuszkę w której było ich 5 i skierowałem się do domu. Wszedłem rozebrałem się i zastałem Louisa w kuchni. Powiedziałem ciche:-Hej jestem zmęczony idę spać pogadamy później i skierowałem się do pokoju. Wiem nie powinienem jej używać, ale nie umiałem już inaczej. Wyciągnąłem nadgarstek przed siebie i pociągnąłem. Cięcia były średniej głębokości. 
(Kresek było tylko 2) Spojrzałem na skapującą krew,po nadgarstku. Chciałem więcej, ale nie mogłem co by było gdyby Lou zobaczył? Nie mogę do tego dopuścić. Wytarłem krew i założyłem bransoletki na prawym nadgarstku.  później po prostu zmęczony pogmatwanym dniem położyłem się i zasnąłem myśląc co jutro ciekawego mi się przydarzy.
~~~~~~~
PROSZĘ O KOMENTARZE <3

środa, 16 stycznia 2013

Bohaterowie


Harry Styles

 Członek zespołu One Direction. Jest gejem i gdyby nie jego menager już dawno wraz z Louisem powiedział by o tym w mediach. Paul zadecydował, że będzie się spotykał z Taylor Swift, by przykryć Larrego. Nie przewidział jednak,że chłopaka przerośnie to i sprawi, że jego życie będzie zagrożone. Nie spodziewał się ,że będzie do czegoś takiego zdolny, a jednak. Czy Harry da rade z tego wyjść? Wszystko możliwe. Czy jego przyjaciele mu pomogą? Nie będzie za późno by mu pomóc


Louis Tomlinson

 Wiecznie uśmiechnięty pogodny chłopak starający się naprawić to co się sypie. Za wszelką cenę stara się pomóc Harremu, który tak bardzo go potrzebował . Czy da rade? Nie będzie za późno by temu słodkiemu chłopczykowi pomóc? Razem z Harrym, Niallem, Liamem i Zaynem tworzą zespół 1D. Czy dzięki ich wsparciu Harry wyjdzie na prostą i da rade normalnie żyć ciesząc się życiem? Posiada dziewczynę Eleanor Calder, by fanki nie domyślały się, że Larry is real.

Niall Horan

 Niezwykle wrażliwy chłopak. Gdy widzi stan Harrego po prostu załamuje sie. Zdaje sobie sprawę z tego, że nie wie jak mu pomóc i przeraża go to. Tak bardzo chciałby by Harry znów stał się wesoły by uśmiech nie schodził z jego twarzy. Horan będzie się starał ,ale czy jest na tyle silny by sam nie załamać się i poddać? Ma nadzieję, że swoją manią do jedzenia zarazi Harrego i uratuje go. Nie posiada dziewczyny, lecz bardzo chciałby znaleźć kogoś kto by go kochał.

Zayn Malik

 Cholerny bad boy nie przejmujący się niczym ,pokaże, że potrafi płakać. Pokaże jak bardzo mu zależy by Harry walczył by przetrwał ten kryzys i by znowu stanęli na scenie jako One Direction. Wie ,że to co zrobił Paul było nie dobre. To było podłe. Zabraniać komuś kochać . On nie miał prawa. Malik jako jedyny starał się porozmawiać z nim o tym ,ale on nie widział nic niepokojącego w zachowaniu Loczka. Czy Zayn da radę jak najszybciej przekonać menagera ,że Curly potrzebuje pomocy? Ma dziewczynę Perrie Edwards, którą mocno kocha i nie wyobraża sobie bez niej życia.

Liam Payne 

Do tej pory był uważany za najrozsądniejszego . Ale co z tego skoro on teraz nie może pomóc przyjacielowi? Wskoczył by w ogień gdyby miało mu się poprawić ,ale jednak ta szara rzeczywistość.. Liam nie wie co zrobić. Jedyne co może zrobić to patrzeć jak z dnia na dzień jest coraz gorzej. Czy jeżeli mu nie pomógł to oznacza ,że jest winny śmierci? Liam nie daruje sobie tego ,jak uśmierci go swoją bezradnością.

Taylor Swift

 "Dziewczyna" Harrego Stylsa. Mimo wielu kłótni na początku ich "związku" ,znajdują porozumienie i zaczynają wspierać się nawzajem. Oboje są w identycznej sytuacji, z którą ciężko sobie radzą. Ona jest z Tomem, on z Lou. Czy ich związki przetrwają te próby?

Eleanor Calder

Jest "dziewczyną" Louisa. Próbuje rozkochać go w sobie i wykorzystać to, że jest bogaty. Stara się by rozdzielić go z najlepszym przyjacielem Harrym i by był na jej zawołanie. Żaden chłopak z zespołu jej nie lubi, lecz jej nienawiść do Harrego może popchać ją do złych uczynków. Czy Louis jej wybaczy? Czy da radę być z nią mimo wszystko?

Perrie Edwards

 Dziewczyna Zayna Malika. Jest w zespole Little mix. Jest z Mulatem nie dla pieniędzy tylko dlatego, że go kocha. Z chłopakami bardzo szybko się zżyła i zaprzyjaźniła. Bardzo będzie chciała pomóc Loczkowi, lecz zostanie odtrącona przez Zayna, którego te kłopoty przytłoczą. Czy da radę odbudować ich miłość?