Na śniadanie zeszliśmy trzymając się za ręce. Chłopcy widząc nas pogodzonych szeroko się uśmiechnęli i powiedzieli:-Naprawdę cieszymy się, że już się nie kłócicie. Usiadłem na przeciwko Nialla, pośrodku Lou i Zayna. Blondyn cały czas zerkał na mnie i się uśmiechał. Wiedziałem, że cieszył się najbardziej z zespołu z tego pogodzenia. Był zapewne przekonany, że już nie sięgnę po żyletkę, lecz jest w błędzie.Zjadłem naleśniki i patrzyłem jak inni jedzą. O dziwo jedzenie mnie nie obrzydzało i miałem ochotę jeść.
-To co chłopcy całodniowy seans filmowy u mnie w domu z popcornem?-zapytał Zayn.
-Ja jestem za. Bardzo chętnie . -powiedziałem Wszyscy się zgodzili.
-To ja i Lou zrobimy popcorn i zaraz do was dołączymy dobrze?
-To bądźcie za 20 min na górze!-krzyknął na odchodne Zayn i pobiegł za chłopakami.
-Specjalnie zgłosiłem nas by pobyć trochę na osobności
- Mój mały mądry Chłopaczek -powiedział i pocałował mnie w nos chichocząc.
-Dobra niech popcorn się robi a my zajmiemy się sobą -powiedziałem wkładając popcorn do mikrofali. Lou oparł mnie o ścianę i zaczął składać na moich ustach całusy. Przeniósł się na szyję wsysając się w moją skórę. Jęknąłem -No to teraz Hazz jesteś mój i niczyj więcej -pocałował mnie znów w usta. Tym razem był to bardziej namiętny pocałunek, pełen uczucia.
-Lou! Popcorn-wyrwałem się z jego objęć i wyjąłem popcorn.
-Dobrze, że się nie spalił bo Niall by nas udusił. A to Twoja wina. -spojrzałem na niego groźnie . Po chwili śmiejąc się
-Ale powiedz podobało Ci się Curly-powiedział seksownie i zakręcał mojego loka na swój palec. Bardzo lubiłem, gdy bawił się moimi włosami.
-No oczywiście Lou. Jeszcze chwila a bym z Ciebie ubrania zaczął zdzierać-powiedziałem i klepnąłem go w pośladek
-Idziemy BooBear bierz 2 miski.
-Już kociaku. Poszliśmy na górę, a w pokoju gdzie Zayn miał małe domowe kino chłopcy rzucali się poduszkami. gdy weszliśmy Niall od razu zabrał miskę z popcornem i usiał wygodnie. Ja ułożyłem się wygodnie na kolanach Lou, by ten mógł bawić się moimi loczkami.
-Więc tak jak zawsze pierwszy film wybiera najmłodszy.-powiedział Liam
-Dajesz Hazz-powiedział Zayn
- Bardzo chętnie obejrzę Titanica.
-Trafny wybór kocie-zamruczał mi do ucha Lou.
-No to oglądamy!-zarządził Liam. Patrzyłem na film jak zahipnotyzowany. Zawsze kochałem go oglądać . Oglądałem go z 1000 razy, lecz za każdym razem płaczę pod koniec. Tak było też tym razem. Wylewałem łzy tuląc się do LouLou. On delikatnie podniósł mnie tak bym spojrzał mu w oczy. Spuściłem wzrok by nie widział moich czerwonych oczu.
-Oj Hazz Hazz.. Zawsze na tym momencie płaczesz. To takie słodkie. -powiedział i spojrzał w moje oczy dalej mówiąc
-Kocham Cię, kocham takie chwile jak te. Jak płaczesz, tuląc się do mnie i patrząc mi w oczy. Kocham Twoje oczy nawet jeśli są spuchnięte i czerwone od płaczu. Kocham Twoje usta. Te cholernie malinowe usta, które są takie pyszne. Kocham Twoje dołeczki. Nie umiem się im oprzeć. Kocham Twoje loki. Kocham ich zapach. To jak jednego dnia kręcą się i układają perfekcyjnie, a także to kiedy są proste i sterczą w każdą stronę. Kocham Cię Kociaku.Tak cholernie mocno Cię kocham-powiedział i mnie pocałował. Oddawałem jego pocałunek czując jak spod powiek lecą mi łzy. Odd aliłem się od niego tak by spojrzeć mu w oczy i powiedzieć- Lou bardzo bardzo Cię kocham. -rzuciłem mu się w ramiona mocno go tuląc
. -No już Hazz opanuj płacz oglądamy dalej.
-Ale Lou to było takie piękne. Kocham Cię -pocałowałem go krótko i usłyszałem jak ktoś pociąga nosem. Spojrzałem na chłopaków i zobaczyłem jak Niall ociera czerwone oczy rękawem bluzy. Przysiadłem się do niego i przytuliłem.
-To takie wzruszające. Wasza miłość... taka wielka, głęboka. Cieszę się, ze układa się wam -powiedział i znów zaszlochał .-No już nie płacz Niall ..-powiedziałem czochrając mu włosy.
-Już teraz Ty Niall wybieraj film -powiedział Zayn. -Love Actually .
-Co wy takie filmy wybieracie?-szepnął zrezygnowany Zayn.
-Nie martw się jak będzie Twoja kolej wybierzesz coś lepszego-powiedziałem i znów położyłem się na kolanach Lou. Zayn wybrał jakiś film akcji, Liam romans jakiś a Lou horror. Na horrorze usnąłem mu na kolanach.
*Perspektywa Louisa*
-Ciszej chłopcy! Obudzicie go-powiedziałem z wzrokiem zabójcy
-Zayn przestań wariować!-podniósł głos Payne.
-No już Zayn przynieś nam poduszkę i kołdrę. Prześpię się z Hazz tu by go nie budzić.
-Już idę-powiedział i wyszedł. W pokoju został tylko Niall.
-Lou on kocha Cię całym sercem.-powiedział cicho
-Wiem Niall i ja do równie mocno kocham.
-Nie Lou.. yh.. trudno mi o tym mówić.. czasem wygląda to tak jakbyś nim zaspokajał swoje potrzeby seksualne. Ale wierze, że tak nie jest-powiedział i spuścił głowę
-No pewnie, że tak nie jest! Kocham go i zawsze będe nie opuszczę go. Naprawdę Niall.-popatrzył na mnie ziewnął i powiedział:
-Mam nadzieję, że go nie skrzywdzisz. A jeśli skrzywdzisz to kiepsko z Tobą będzie-zaśmiał się
-Zostajesz z nami tu Niall na noc?
-Nie nie chcę wam przeszkadzać.-zaśmiałem się
- W czym? Hazz śpi .No zgódź się. Położysz się między nami.-No dobrze-powiedział i w tym momencie wszedł Zayn. Z 2 kołdrami i 2 poduszkami.
-Dzięki stary-powiedziałem i poklepałem go po ramieniu
.-Nie ma za co Tommo. Miłej nocy-powiedział i wyszedł. Niall przykrył 1 kołdrą Harrego a drugą nas. Wtuliłem się w ciało Horana i usnąłem
*Następny dzień rano*
Obudziło mnie łaskotanie w buzię i ciężar leżący na mnie. Jęknąłem i otworzyłem oczy. Leżał na mnie Niall, z roztrzepanymi włosami na mojej twarzy. Mruknąłem
-Niall.. wstań jesteś ciężki. Jęknął ale się nie ruszył. Lekko go walnąłem i powiedziałem mu do ucha:
-Niall wstawaj. Zaczął się wiercić na mnie i otwierać oczy. Spojrzał na mnie i szybko zszedł ze mnie.-Przepraszam Lou zrobiłem to nieświadomie.
-Nie szkodzi tylko trochę ciężki jesteś. Zaśmiał się głośno lecz walnąłem go w tył głowy.
-Ejj!-powiedział oburzony
-Za co to?!
-Obudzisz mojego skarba!
-Och przepraszam.-powiedział dość głośno, że Harry zaczął się wiercić -I co zrobiłeś Niall?-westchnąłem i usiadłem okrakiem na Hazzie. Składałem pocałunki na jego malinowych wargach, on złapał mnie za pośladki, że jęknąłem i chciał zdejmować moją koszulkę
-Nie przy mnie Hazz -powiedział z wyrzutem Niall .
-Och takie pobudki chcę codziennie-powiedział rozmarzony Hazz tuląc Lou do piersi.
-Zakochańce chodźcie na śniadanie-powiedział Niall i wyszedł.
-Za 5 minut na dole!-krzyknął na odchodne.
-LouLou mam na Ciebie ochotę -powiedział i przygryzł wargę.
-Haz musimy iść na dół. Pamiętasz ma dziś wpaść Paul do nas i nam coś oznajmić
-No to chodźmy -powiedział i złapani za ręce zeszliśmy zastając tam chłopców i nieznajomą mi dziewczynę. Podszedłem do niej i powiedziałem:
-Cześć jestem Harry. Miło mi Cię poznać-uśmiechnąłem się. Zachichotała i powiedziała
-Eleanor mi również.
-Już Harry skończ. Musimy porozmawiać. Ostatnio mieliście takie mini wakacje, bo Liam skarżył się, że przemęczeni jesteście. Teraz zaczynamy pracę od tego momentu. Ubierzcie się przyzwoicie i wychodzimy. -powiedział i zmarszczył czoło
-Lou i Eleanor zostańcie musimy coś uzgodnić. Reszta może iść.
*PERSPEKTYWA LOU*
Usiadłem na przeciwko Paula, ale obok Eleanor.
-Louis nie możesz zachowywać się tak jak ostatnio zrozumiano?
-Tak zrozumiałem coś jeszcze? muszę się przygotować
-Macie iść za ręce uśmiechać się i wyglądać na zakochanych nie wiem jak to zrobicie, ale macie wyglądać na zakochanych! Rozumiecie?
-Tak-odpowiedzieliśmy równo i ja poszedłem się przygotowywać do nagrywania. Zapewne przed studiem będą fanki więc nie mogę wyglądać byle jak.Przed wyjściem zebraliśmy się w salonie by Paul oznajmił, że możemy tak się pokazać ludziom.
Do studia na piechotę szło się 15 minut. Więc postanowiliśmy się przejść. Chłopcy szli przede mną i Eleanor śmiejąc się. My szliśmy cicho i się uśmiechaliśmy. Oczywiście trzymaliśmy się za ręce. Zaobserwowałem, że El zmyła makijaż. Stała się bardziej naturalna.
Stanąłem na przeciwko jej i złapałem ją za ręce patrząc na nią.
-Yh.. El.. Ja naprawdę żałuję moich słów jak się poznaliśmy poniosło mnie. Nie powinienem oceniać Cię po wyglądzie ciuchach makijażu. Jestem zwykłą ciotą. Ale naprawdę chciałbym by było między nami dobrze..
-Lou ja się nie gniewam. Też nie chcę się kłócić
-To co przytulenie na zgodę?-powiedziałem i się uśmiechnąłem
-Pewnie -powiedziała i się we mnie wtuliła.
-No już Lou chodź bo nie dogonimy reszty.-powiedziała i pociągnęła mnie za rękę. Przed studiem rozdałem kilka autografów i po 30 minutach musiałem dołączyć do chłopaków. Musimy zacząć nagrywać nowy materiał na nową płytę.
*Perspektywa El*
Siedziałam na kanapie i przysłuchiwałam się ich głosom na żywo. Jestem ich wielką fanką. Dziwne nie? Fanka chodzi z Louisem tym z One Direction. Ale ja go wykorzystuję. To nie on podoba mi się najbardziej z zespołu. Samolubne nie? Przysłuchiwałam się jak śpiewał Harry. Przechodziły mnie ciarki. To jak seksownie poruszał ustami i się uśmiechał. Chyba łatwo odgadnąć kto mi się podoba. Jego seksowne kocie ruchy. Och.. muszę się opanować. Nie mogę do niego się dobierać. On ma chłopaka który jest teraz ze mną? Ale to pokręcone! Skarciłam się w myślach i starałam się skupić się na Lou i znaleźć coś w czym się zakocham. Bardziej niż w Harrym. Lou ma całkiem fajną pupę. Pewnie fajna do macania. Nagle zaczęłam sobie wyobrażać sobie jak Harry ją maca. To już przesada Calder! Krzyknęłam na siebie w myślach i myślałam dalej. Jego oczy są piękne ale nie dorównują oczętom Hazzy. Nagle w moich myślach pojawiły się obrazy w których Lou wił się pod wpływem dotyku Hazzy. Zrobiło mi się strasznie gorąco. To już przesada myśleć o tym. Zauważyłam, że chłopcy mi się przyglądają ze skupionymi myślami.
-Nie będziecie mieć nic przeciwko jak wyjdę na dwór się przewietrzyć?
-Źle się czujesz ?-spytał Liam.
-Troszkę mi duszno ale jest ok. -powiedziałam i wyszłam na dwór. Trzęsącymi rękoma dotknęłam lodowatej poręczy i starałam sie oddychać równo. Co się ze mną dzieje ostatnio? Nigdy takich myśli nie miałam przecież. Usiadłam po turecku na zimnej podłodze opierając się plecami o barierkę której niedawno się trzymałam.Słyszę jak drzwi się otwierają i ktoś wychodzi na dwór.
-Dobrze się czujesz?-trochę zachrypniętym głosem pyta Harry. Jeszcze jego tu brakowało pomyślałam.
-Tak już jest dobrze-szepnęłam i popatrzyłam na niego. Jego loki pod wpływem wiatru rozwiewały się w różne strony. To nawet seksowne było pomyślałam. Usiadł tak jak ja opierając kolanami o moje. Gdybym mogła się odsunąć napewno bym to zrobiła ale nie miałam jak. Spojrzałam na jego usta. Miałam tak wielką ochotę by go pocałować.. ale Lou. Właśnie. Calder raz się żyje. Pomyślałam i musnęłam jego usta. Oderwałam się i spojrzałam na zszokowanego Harrego.
-Co to było?-spytał.
-Przepraszam nie powinnam zapomnij.-powiedziałam i poszłam do chłopaków. Istnie wariowali. Niall gonił Zayna. Payne biegał za nimi z ręcznikiem krzycząc, że mają się uspokoić. Próbował tym ręcznikiem ich przestraszyć, ale oni nie zamierzali się ich bać. Lou ich nagrywał i głośno się zaśmiewał. Stałam w progu i ich wszystkich obserwowałam.
-Przepraszam-powiedział cicho ktoś za mną. Odwróciłam się i zobaczyłam tam Harrego który wpatrywał się we mnie swoimi zielonymi oczami.
-Och proszę..-powiedziałam i się odsunęłam. Usiadłam spokojnie na kanapie i wyjęłam zeszyt z torby. Kiedyś często zapisywałam tam co czuję. Ostatnio nie miałam czasu więc teraz to nadrobię. Otworzyłam pamiętnik na ostatnim wpisie i spojrzałam na datę: 17.12.2012r. Wpisałam dzisiejszą datę 19.01.2013r.
Wiem wiem długo nie pisałam. Znowu miałam pełno sesji zdjęciowych, pokazów mody czy na wybiegach chodziłam. Ostatnio mam mało urozmaicone życie uczuciowe nie?Och! Nie napisałam, że od wczoraj mam "chłopaka"LOUISA TOMLINSONA. Tak tak tego sławnego Louisa z One Direction. Muszę udawać jego ukochaną dziewczynę wbrew mojej woli. No niby się na to zgodziłam więc nie powinnam narzekać, no ale zawsze znajdzie się jakieś ale. Lou to naprawdę świetny chłopak mimo tego, że już przy poznaniu pokazał mi swoją wybuchową stronę krzycząc na mnie i wyzywając. Wybaczyłam mu dziś. Ale nie o tym chciałam pisać. Zagapiłam się. Najprzystojniejszym członkiem z 1D oczywiście, że jest HARRY! To nie podlega wątpliwości przecież. Jego loki, pięknie zielone oczy, słodki uśmiech z tymi zajebistymi dołeczkami. Zapewne teraz uśmiecham się jak idiotka no ale cóż.. Zapomniałam napisać o małym szczególe właściwie to wielkim. Pocałowałam Harrego. Tak wiem on jest w związku z Louim! Nie powinnam, ale nie mogłam się powstrzymać. Siedział tak blisko mnie musiałam, teraz żałuję leży na kanapie skulony i prawdopodobnie płacze. Chyba czeka mnie i jego rozmowa poważna ale to nie dziś-napisałam i przewróciłam kartkę pisząc dalej-Jestem pieprzoną idiotką i egoistką, która myśli tylko o sobie. Jak mogłam się tak zachować?!-Napisałam i szybkim ruchem zamknęłam zeszyt.
-Nie jesteś idiotką i egoistką -powiedział ktoś za mną . Tym ktosiem okazał się Louis.
-Przeczytałeś wszystko co napisałam!?-pisnęłam przerażona.
-Nie tylko te 2 zdania na tej kartce co przewróciłaś
-Och westchnęłam i spojrzałam na Harrego. Nadal leżał w tej samej pozycji mianowicie:Skulony na kanapie. Jego loki całkowicie zakrywały jego twarz, więc nie mogłam dokładnie ujrzeć w jakim stanie był. Lecz przypuszczam, że płakał. Uniósł lekko głowę i rękawami marynarki przetarł twarz. Teraz jestem pewna, że musiał płakać. Pociągnął nosem i znów schował twraz w poduszki. Westchnęłam i spostrzegłam, że Lou klęczy nad nim i głaszcze go po lokach. Brawo Clader przez Ciebie Hazz płacze
*Perspektywa Harry*
Od kilkunastu minut leżę bezczynnie na tej cholernej kanapie. Mam tego dość, ale nie umiem się podnieść i spojrzeć Lou w oczy. Czemu ona mnie pocałowała?! Doskonale wiedziała, że kocham Louisa i nie chciałbym go zdradzić Ale no tak jakby to zrobiłem? Nawet nie odwzajemniłem tego pocałunku.Ale czy to ważne? Nie czuję się z tym dobrze, że ktoś inny niż Lou całuje mnie w usta. W mojej głowie panuje istny bałagan. Który powoli mnie przerasta. Nie wiem co myśleć. Głowa mnie os tego wszystkiego boli. Poczułem jak ktoś mnie głaszcze po lokach i szepcze do ucha:
-Hazz kocie co się dzieje? -To Lou. Pociągnąłem jedynie nosem i nic mu nie odpowiedziałem.
-Kociaku mi możesz wszystko powiedzieć tak? Przetarłem ponownie oczy i spojrzałem na niego czerwonymi od płaczu oczami.
-Lou co będzie jak któryś z nas odejdzie?-szepnąłem
-Hazz ja nie zamierzam od Ciebie odchodzić -powiedział i pocałował mnie w czubek nosa.
-To dobrze Lou bo bez Ciebie bym nie wytrzymał. Wiesz za bardzo Cię kocham. Nie umiem żyć bez Ciebie. Uzależniłem się os Ciebie. Lou..-szlochałem.
-Błagam nie zostawiaj mnie nigdy dobrze? Bardzo Cię proszę -szepnąłem i rzuciłem mu się w ramiona przewracając go na podłogę i gniotąc swoim ciałem.
-Hazz przecież wiesz, że Cię nie zostawię tak?- milczałem po prostu leżałem wtulony w niego nie odpowiadając.
-Kochanie wiesz o tym tak?
-Tak wiem-szepnąłem i wpiłem się w jego usta.
-Kocham Cię Lou. Najbardziej na świecie.
-Ja Ciebie też Haroldzie.
-Nie lubię jak tak do mnie mówisz-powiedziałem poważny
-Wiem.
-Chłopcy możemy jeszcze raz przećwiczyć Kiss You i wracać do domu już?-jęknął Liam.
-Nie najpierw do Mc Donalds Zayn mi obiecał-zaczął się wydzierać Horan.
-Wstąpimy do Mc Donalds ale na WYNOS -podkreślił Liam
-Mi tam pasuje nie wiem jak wam. No czym szybciej skończymy tym szybciej się najemy ruchy ruchy-zaczął gadać nakręcony Niall.
*Perspektywa Louisa*
Od incydentu na kanapie jak Harry płakał przyglądałem mu się. Och. ostatnio zrobił się smutny i bardziej wrażliwy? On zawsze był wrażliwy, ale ostatnio to coraz bardziej. Teraz płacze błaga mnie bym go nie zostawiał, jak wyznawałem mu miłość też płakał. Martwię się o niego i to nie bez podstawie Unika jedzenia różnymi wymówkami `źle się czuję/ dopiero wstałem nie jestem głodny/przed chwilą jadłem` A może ja po prostu jestem przewrażliwiony? Och bardzo możliwe. Ale to przecież nie dziwne, że troszczę się o kogoś kogo kocham tak?
*Perspektywa Zayn*
Niall od 10 minut zamawia jedzenie. Jeszcze kolej Lou i wreszcie do domu. Właśnie próbuję się z nim skontaktować od kilku minut a on wielce zapatrzony w ścianę. Co się ze wszystkimi dzieje? Staliśmy się nerwowi, coraz mniej ze sobą rozmawiamy, nasze kontakty oziębły. Nie wytrzymuję, gadam do Louisa a on nie raczy odpowiedzieć na pytanie co zamawia! Nie wytrzymałem pacnąłem go w głowę aż się w moją stronę odwrócił z morderczą miną
-Stary co sie z Tobą dzieje?! Pytam się od 5 minut co zamawiasz a Ty nie raczysz odpowiedzieć-powiedziałem z wyrzutem.
-Przepraszam zamyśliłem się.. ja poproszę 2 Hamburgery i dużą Colę -powiedział i znów się odwrócił w stronę szyby. Co za ludzie.
*Perspektywa Niall*
To co się dzieje w zespole przytłacza mnie. Czemu? Dlatego, że nie potrafimy ze sobą porozmawiać. Z dnia na dzień coraz bardziej się od siebie oddalamy. Staram się być dla Harrego wsparciem, lecz ja powoli też załamuję się. Ostatnio sięgnąłem po żyletkę. Po co?! Przecież wiem, ze tak się nie rozwiązuje problemów. Po prostu jest mi ciężko na to wszystko patrzeć. Ja i Harry zawsze byliśmy tymi najwrażliwszymi z zespołu Nie lubię czuć się samotnym i nie wiedzieć co ze sobą zrobić Tak było wczoraj. Siedziałem na łóżku i przez głowę przeszło mi, że nie ma przy mnie nikogo kto by mnie wspierał. Rozwaliłem maszynkę do golenia i takim oto sposobem dostała się w moje ręce żyletka. Niebezpieczny przedmiot. Obracałem go w dłoniach i myślałem, czy warto jednak to zrobić. Uznałem, ze warto. Ale nie umiałem. Przysunąłem róg ostrza do nadgarstka i bałem się pociągnąć. Czułem jak strach mnie paraliżuje powoli. Przez głowę mi przemknęło , że jestem pieprzonym tchórzem. I tak naprawdę przez to pociągnąłem.
Pociągnąłem raz i wtedy poczułem,że nie powinienem. Szybko wrzuciłem żyletkę do szuflady i chusteczką z biurka starałem się zatamować krew. Po kilku minutach udało mi się. Ale żałowałem tego, bo jak to zrobiłem to taki dziwny spokój poczułem. Zapomniałem dlaczego to zrobiłem. Czy to oznacza, że tak jak Hazz uzależnię się od cięć? Miejmy nadzieję, że nie. Bo tnąc się nie pomogę jemu. A to to jest w tej chwili najważniejsze prawda?
~~~~
Kolejny. Teraz będe dodawać trochę rzadziej znaczy co jakieś 4-5 dni. Już nie mam zapasowych rozdziałów, a muszę przemyśleć o czym mają być kolejne. Mniej więcej wiem, ale chce by te rozdziały były jak najlepsze. Proszę o komentarze!